• Wpisów: 63
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 23:12
  • Licznik odwiedzin: 9 212 / 2584 dni
 
nikki234
 
Kolejny udany dzień.
Udany bo zawalony od rana do wieczora i dzięki temu nie mam czasu na myślenie.

Rano pobudka o 6:20, później pobiegłam do pracy i zerwałam się z niej godzinkę wcześniej by zaliczyć wizytę u kosmetyczki :) W domu szybki prysznic, obiad i chwila na zieloną herbatę. Potem pojechałam na zajęcia do szkoły, z której też zerwałam się wcześniej by mieć więcej czasu na zakupy, na które umówiłam się z siostrą.

W galerii standardowo zaczęłam od kawy z McD.;) i ruszyłyśmy na sklepy. Niestety propozycje modowe w  żaden sposób do mnie nie przemawiały, chyba nie moja epoka.. Wszystkie ubrania są do siebie strasznie podobne w jakieś zdziwaczałe wzory które nijak pasowałyby do reszty mojej garderoby.. a i materiał z których były zrobione łudząco przypomina mi ...firanki..
Jedno co wiem na pewno to to, że to nie mój styl.. ;)

Nadzieja pojawiła się w butach. 1 para ale moje :)
Sandałki na koturnie, więc mam się z czego cieszyć.

Wróciłam do domu stosunkowo niedawno, więc zachwilę kąpiel i odsypiam braki. :)

Od wczoraj nie płaczę.. Wytrzymam. Może jest już lepiej? nie wiem boje się poczuć pewniej żeby nie uderzyło z podwójną siłą, nagle i z ukrycia, więc ostrożnie obchodzę się z jakimikolwiek wnioskami i odczuciami, bo może to chwilowe i złudne.

W wolnych chwilach przeglądam jeszcze nasze zdj., otwierając portfel nadal tam jest.. myślę o nim i ciągle boli ale pcham dni do przodu bo tylko czas mi pomoże..

Dziś przez setną sekundy pojawiła mi się maleńka myśl, że może jednak bez niego.. że z kimś innym..
I znikła.

Może i za kilka dni, tygodni, mies. zmieni się mój cel, który postawiłam w notce niżej, kto wie..


Poza tym miałam miłą sytuację, bo dowiedziałam się że podobam się pewnemu chłopakowi, nie znam go osobiście, więc nie mogę nic powiedzieć ale podrywał mnie dziś ;P co było bardzo fajne, bo dawno nie miałam tego uczucia;) niby nic ale sprawiło,że uśmiech pojawił się na mojej twarzy.

weekend coraz bliżej.. boje się że znowu będzie to samo.. muszę coś dla siebie wymyślić na te wolne dni..
Chcę pojechać na imprezę, bo przeczuwam że J. też może tam być i chciałabym zobaczyć jego minę..

Momentami jestem strasznie rozdarta, albo to po prostu przychodzi na wieczór..taki rytuał?
Przez dzień wszystko jest w miarę ok, a później mam wrażenie jakby to był pierwszy dzień po rozstaniu i chce mnie rozerwać od środka.. płakać czy wytrzymać? uśmiechać się na siłę czy krzyczeć i drzeć zdjęcia ale co to da?.. w końcu i tak wybuchnie bo będzie tego za dużo.. już zaczyna się nie mieścić.. :( Brakuje sił..

"Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą", więc dam rade, poradzę sobie z tym wszystkim i wszystko poukładam..
Stanę na nogi.. Muszę.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Little.Girl.: Dokładnie.. najgorzej jest z tymi myślami "co by bylo gdyby.." - łatwo można się wkręcić..
    Puściłam wolno.. czy wróci? zobaczymy.. Mówią że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.. ;)

    Dziękuje :**
     
  •  
     
    Najważniejsze to właśnie znaleźć sobie jakieś zajęcie i nie myśleć o tym co się wydarzyło i co można zrobić, żeby było lepiej. Ani nie myśleć w kategoriach "a co by było gdyby...?"
    Jeśli jest to miłość naprawdę silna i prawdziwa, to wróci do Ciebie szybciej niż się tego spodziewasz :) Życzę, aby było tak, jak tego chcesz ;)