• Wpisów: 63
  • Średnio co: 41 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 23:12
  • Licznik odwiedzin: 9 282 / 2632 dni
 
nikki234
 
Dziś jest chyba mój emocjonalnie najgorszy dzień..
Boże a zapowiadało się tak dobrze!
Moja cała uwaga skupiona na dzisiejszym egzaminie, emocje utemperowane do maksimum możliwości jak na 4 dzień, odkurzam sobie w domu aż tu nagle telefon.. odebrałam automatycznie, bo przy odkurzaniu zawsze mam słuchawki w uszach i muzykę na max. więc nie wiedziałam kto dzwoni.. słysząc jego głos roztrzęsłam się jak nigdy, tak bardzo się go nie spodziewałam, choć zawsze marze o tym żeby zadzwonił..i akurat wtedy gdy najmniej się tego spodziewałam, słyszę właśnie jego.. :(

Zadzwonił po to by powiedzieć mi, że chce iść razem ze mną rozwiązać tą umowę. Z początku nie chciałam się zgodzić (Tak dokładnie, silna niezależna kobieta -dam radę) na koniec jednak się zgodziłam i umówiliśmy się że przyjedzie po mnie koło godz. 13, a potem odwiezie mnie na zajęcia do szkoły..

Bałam się straaasznie, ale i nie mogłam się doczekać żeby go zobaczyć.. Najgorsze było to, że zgadzając się na to by towarzyszył mi w tym przykrym wydarzeniu, wiedziałam że zapłacę ogromną cenę... no i racja..;(

Pierwsze wrażenie
- na zewnątrz : Luźne,lecz z lekkim dystansem "cześć" i udawanie że jego obecność nie robi na mnie wielkiego wrażenia.
- wewnątrz : Każda część mnie krzyczała przeraźliwie jak bardzo za nim tęsknie, każda część mojego ciała rwała się by go przytulić, pocałować i już więcej nie wypuścić..

Cenę tej zgody, płaciłam od pierwszej sekundy którą spędzaliśmy razem..

W samochodzie rozmowa na rozeznanie i pierwsze oswojenie,bezpieczny temat, czyli : Pogoda.


Samo rozwiązanie umowy polegało na roztarganiu umowy przez panią manager i w momencie jak darła umowę i mówiła jak to jej szkoda, roztargało się też moje serce..:(
Z ogromnym trudem powstrzymałam się od napływających łez. Nie wykrztusiłam ani słowa z siebie. Na do widzenia rzuciłam wymuszony uśmiech i wyszłam jak najszybciej się tylko dało..

Po drodze spytał mnie czy spadł mi kamień z serca?
Na co ja odpowiedziałam, że tak, oczywiście ogromny (dziwie się że z takim talentem aktorskim nie dostałam jeszcze żadnej głównej roli w hollywoodzkim filmie..)
Zadając mu to samo pytanie, w odpowiedzi usłyszałam że ma mieszane uczucia.. zażartował z ironią,że przynajmniej nie będę musiała żyć z kimś tak wrednym jak on (czy coś w tym rodzaju) Poprosiłam go byśmy nie rozmawiali już na ten temat..

Swoją drogą zaskoczyło mnie, z jaką szczerością to wszystko mówił.. mnie na tą szczerość nie było stać niestety.. K...a czego ja się bałam! raz chcę postawić na jedną kartę, innym razem znowu gram jakąś cnotkę co to ma swoje durne zasady, bo przeczytała 100 poradników typu : "Dlaczego mężczyźni wolą zołzy".. a teraz siedzę i ryczę..:(!
!!!!!!!!!


Do zajęć miałam jeszcze 30 min, więc zgodziłam się pojechać z nim do sklepu budowlanego, miał tam parę rzeczy sprawdzić. (Remontuje 'nasze' mieszkanko.. to w którym już wymyśliłam cały wystrój, łącznie z łóżeczkiem dla dziecka i kącikiem dla psa..;( )

W sklepie w biurze, czekając na wycenę siedzieliśmy sobie na 1 krześle.. i wiecie jak to jest. Kolana się stykają, chcąc nie chcąc delikatnie się o siebie opieramy..
Nie wspomnę już o tym jak to na mnie działa, po tak długiej rozłące.. strasznie brakuje mi bliskości.. tej cielesnej to już całkiem.
Było cudnie, śmialiśmy się do siebie, patrzyliśmy w oczy, nawet na żarty się nam zebrało.. W głowie jednak słyszałam za każdym razem jakby alarm sygnalizujący :"Nie ciesz się, za chwilę się to skończy i będziesz długo płacić za te kilka chwil szczęścia"..

Do szkoły oczywiście się spóźniłam, po drodze modliłam się żeby były jak największe korki żebym mogła przez te parę sekund więcej mieć go na dłużej przy sobie.. Wysiadając podziękował mi że pojechałam z nim.. popatrzył mi w oczy z taką miłością, chciał mnie pocałować.. a ja zmieszana (też tego chciałam, ale alarm, cena, łzy.. wiedziałam że będzie jeszcze gorzej jeżeli to zrobie..;( ) Posłał mi buziaka, a ja dziękując Bogu za resztkę sił, rzuciłam złamane "pa", zamknęłam drzwi samochodu i odwróciłam się idąc do szkoły..

W tym momencie złamałam się. Rozwaliło się we mnie wszystko co tylko mogło..:(  
Ogarnęłam się i poszłam na zajęcia.
Jak pewnie można się domyśleć, kompletnie nie mam pojęcia o czym były dzisiejsze zajęcia.. a egzamin.. cóż..
Po zajęciach, pierwsze co zrobiłam to szukałam wzrokiem jego samochodu na parkingu.. tak strasznie chciałam go tam zobaczyć.. by tak jak zawsze czekał tam na mnie. Nie było nikogo..

Wiem, że gdybym miała szanse cofnąć czas to postąpiłabym dokładnie tak samo.. może poza tym udawaniem że nic mnie nie rusza i jestem silna..

Napisał mi niedawno smsa jak mi poszedł egzamin..
ja mam nadzieję,że jakimś cudem nie wprost wyciągne go z domu,żebyśmy mogli się spotkać..

Boże jak ja za nim tęsknie..! :((
Wmawiam sobie że świat się na nim nie kończy, ale wiem że nigdy nikogo już tak nie pokocham jak jego.. włożyłam w tą miłość całą siebie i wszystko co tylko się da..

Kochanie gdybyś tylko mógł to przeczytać..:((

Więcej nie dam rady dziś napisać..;(

(Trwa ładowanie załączników…)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Jakie to życie jest okrutne kiedy myślisz, że osiągnęłaś wszystko coś musi pęknąć i się zepsuć. Mężczyźni to kretyni mimo, że nie potrafimy bez nich żyć skazał bym ich na tortury i męczarnie, bo oni z natury są debilami. Nie udawaj silnej! Płacz, szlochaj, gryź, kop w końcu przejdzie. A kiedy to wszystko minie może pojawi się inna miłość może nie lepsza ale wystarczająca dla Twojego serca :) Jestem z Tobą ! Połowę wczorajszego wieczoru myślałam o Tobie i zdziwiło mnie to jaką siłę mają nasze wpisy.
     
  •  
     
    Musisz się podnieść głowę i go unikać a będzie tylko lepiej.... narazie będzie ciezko
     
  •  
     
    @agi_style: Wiem, niestety masz tę cholerną racje.. Musze przeczekać ten moment aż opadną emocje i wróci racjonalne myślenie..