• Wpisów:63
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 23:12
  • Licznik odwiedzin:8 614 / 2244 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Moje drogie, chwilowy brak wpisów spowodowany jest lawiną egzaminów, wszystko wróci do normy pewnie za tydz, ewentualnie za 2

Jak na razie muszę się pochwalić że z trzech pierwszych egzaminów mam : 5 ! zobaczymy jak reszta.

Trzymajcie kciuki, bo w tym tyg kolejne..

Ehh wakacje.. PRZYBYWAJCIE!!!
 

 
Eh czas tak szybko biegnie wtedy co nie trzeba, a wlecze się wtedy gdy pasowałoby żeby przyspieszył. Życie.

No nic dni tak szybko uciekły patrząc wstecz, wpadałam tu prawie co dziennie, dosłownie na parę minut i czytywałam co tam u Was
Sama jednak nie mogłam się zebrać żeby wziąć się za pisanie..!


Teraz gdy mam przed sobą wizje 5 wolnych dni! (zapewne minął w tempie błyskawicznym..) to postaram się co nie co podgonić z pisaniem.

Na razie muszę się Wam pochwalić,że z dzisiejszego egzaminu z Socjologii dostałam : 5 !!!
Bardzo się ciesze, choć to dopiero pierwszy egzamin. Następne za tydz i już znacznie więcej ich będzie i znacznie trudniejsze..

Poprzeczkę postawiłam sobie baardzo wysoko, bo w I semestrze z wszystkich egzaminów (a było ich ok 8-10 jak dobrze pamiętam) uzyskałam ocenę : 5

W tym semestrze również chce to podtrzymać, jednak wiem że nie będzie łatwo..

Cóż na dziś wystarczy, bo reszta treści wymaga większego rozwinięcia tekstu, a na to już nie mam siły dziś.

Na koniec powiem Wam, że w tym mies. zaczynają się upragnione wakacje!!

I tym pozytywnym akcentem zakończę tę wypowiedź.
Słodkich snów



  • awatar LaFey: chciala bym wakacje xD a tu sie zapowiada praca praca
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Za oknem typowo jesienny dzień..szaro,buro,zimno,mgła,mokro - żyć nie umierać.. Lato idzie pełną parą.. albo raczej mgłą..

Mam mnóstwo nauki dlatego właśnie piszę ;p

Weekend spędziliśmy w połowie razem.
W sobotę musiał trochę pracować, więc od godz. 16.30 dotrzymywałam mu towarzystwa w pracy, później pojechaliśmy coś zjeść, obejrzeliśmy komedie i tak zleciała sobota.
Dziś /niedziela/ niestety musi pracować ale został zaproszony do mnie na obiad toteż ok 3h spędziliśmy razem i pojechał..

Jeszcze tylko 2 tyg. i skończy z tą pracą.. może w końcu odżyjemy i przejdziemy w normalny tryb, więcej czasu też będziemy mieć dla siebie co ułatwi nam sprawdzenie jak się żyje dzień w dzień ze sobą (no może prawie dzień w dzień). Tak czy inaczej będzie nam łatwiej i lepiej się widywać no i zobaczymy jak się odnajdziemy w tej nowej sytuacji.

Szkoły generalnie mam już dość. Egzaminy zaczynam od 03.06. ..i byle do wakacji
Już wiem że w lipcu jeden tydz. spędzę w pracy 24h na dobę.. będę musiała jakoś to wcześniej logistycznie ogarnąć co i jak żebym nie musiała tyle godz. aż tam być, no bo wiadomo mam też swoje inne obowiązki.

Słońce gdzie jesteś?!?!
Dzień nie jest zły.. ale jakoś tak brak energii i ciągle jestem na coś głooodna.

Idę czytać Wasze posty, to też daje powera.


Tyyyle planów..





  • awatar LaFey: ale pozytywnie az milo sie czyta!
  • awatar Folari: A mi ta obecna pogoda nawet odpowiada. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez ostatnich kilka dni regenerowałam się po dogtrekkingu, który polecam wszystkim, bo sezon dopiero co się zaczął i potrwa jeszcze przynajmniej do września.

Trochę w biegu, ale daję radę.

Schemat jak na razie ten sam : dom,szkoła,praca jakiś wypad z J, spacerek z psiakami, 'odgruzowanie' pokoju i tak w kółko..

We wtorek zrobiłam sobie wagary, bo pojechaliśmy z J. i jego mamą..(no cóż..) wybierać drzwi do naszego mieszkania. Starałam się nastawiać do niej pozytywnie jak tylko się da, ale nic na siłę. Nic do niej nie mam właściwie ale jakoś tak wolę jak trzyma się na dystans od nas..
Może to przez to, że sama nie miałam mamy odkąd skończyłam 8 lat i przez to nie potrafię nawiązać właściwych relacji, tylko trzymam bezpieczny dystans.
Drzwi wybrane, tylko jeszcze trochę trzeba będzie poczekać z ich montażem.

Po południu urządziliśmy sobie grilla, którego kupiliśmy w sklepie (jednorazowy), liczyłam na trochę prywatności,lecz z początku było ciężko.
Najpierw problemy z utrzymaniem żaru itp..potem jego młodszy brat ciągle skaczący nam nad głową,później dołączyła jego mama i na koniec tata załapał się na naszego - grilla tylko we dwoje..

Jak już się zaczęło ściemniać towarzystwo na szczęście rozeszło się do domu (i do spania!) a my mogliśmy pobyć trochę sami.
I było całkiem fajnie, pomimo że karczek był w czarnej panierce..;p to pochwaliłam go za cudowną kolację pod gołym niebem, piłam moje ulubione Somersby, noc była w miarę ciepła i to było właśnie to czego mi było trzeba.. chillout.

W środę musiałam iść już na zajęcia, bo z socjologii robiłam dosyć ważny projekt, więc kolejne wagary nie wchodziły w grę.. miłą niespodzianką był J. czekający na parkingu po moich zajęciach!
Była burza toteż nie robiliśmy nic produktywnego poza leżeniem które było nie mniej przyjemne.

Dziś powrót do szarej rzeczywistości. J. pojechał do pracy więc zobaczymy się może za 2/3 dni, ja też dziś byłam w pracy, później szybki prysznic i na zajęcia.. Egzaminy zbliżają się wielkimi krokami..ale to dobrze im szybciej tym lepiej. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to będę je wcześniej miała z głowy

Co do reszty..? Hmm przez te ostatnie dni z nim czułam się na prawdę dobrze i swobodnie, tak jak kiedyś. Myślę że mogę użyć słowa : szczęśliwa, może jeszcze nie w pełni ale do czegoś trzeba dążyć.


Nakręcona ostatnim dogtrekkingiem zastanawiam się nad tym, aby lepiej popracować i wziąć się w końcu za mój psi kanał na you tube.. hmm..???

Miłego wieczoru, już prawie weekend!
  • awatar LaFey: JEzu imponujesz mi ta miloscia do psow! i ciesze sie ze jestes szczesliwa:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Słuchajcie tak się stresowałam, a już po zawodach..

Pogoda trafiła nam się cudna! Dosłownie w sam raz.
Dzień rozpoczęłam już od 6 rano, bo ze stresu nie mogłam już dłużej spać..
O 7 poszłam dać śniadanie mojemu psu, którego czekało 15 km chodzenia po górach..
Koło godz 8.30 trochę rozgrzaliśmy łapy i nogi po czym wpakowaliśmy się do auta i razem z J. pojechaliśmy na zawody

Po przybyciu przeszliśmy odprawę przez biuro zawodów, otrzymaliśmy mapę i pakiet startowy.

Godz. 10.00 - - - START!!!!
Do zaliczenia były 4 ukryte punkty, które trzeba było odnaleźć w kolejności zaznaczonej na mapie.
No i ruszyliśmy z gromadą innych ludzi i psów, biegnąc przez pola,łąki prosto do lasu po to by się.... zgubić.
Tak dokładnie. Pobiegliśmy za większością i tak jak większość się zgubiliśmy..
Każdy błądził w tym lesie, jedni mniej drudzy więcej. Nas ta zguba kosztowała ok 40 min..!
Dodam że jeszcze nie zdążyliśmy dojść do 1 pkt, a ja już brodziłam w błocie, aż po same kostki..
W niektórych partiach lasu błoto było tak gęste że zasysało mi buty..

W środku tego lasu natrafiliśmy z J. na inną parę, która również zabłądziła w tej części. Połączyliśmy siły i jakimś CUDEM udało nam się dojść do głównej drogi i asfaltem mogliśmy zmierzać dalej do 1 pkt..

Po zaliczeniu 1 pkt moja radość nie miała końca!
Pełni optymizmu ruszyliśmy więc w poszukiwaniu punktu nr 2.
Dogoniliśmy część pozostałych uczestników i tym sposobem zyskaliśmy nowego towarzysza biegu - P., który również błądząc w lesie zgubił...mapę.
P. był w innej kategorii biegu ale trasę miał tą samą więc nie widzieliśmy żadnych przeszkód żeby iść razem, zwłaszcza że nasze psy również się polubiły. P. miał labradora, a my z J. mojego owczarka niem.
P. dosyć dobrze orientował się w tych terenach, co dawało mi jeszcze większe poczucie bezpieczeństwa, że mając przy sobie dwóch mężczyzn,już więcej się nie zgubimy.

Biegnąc tam gdzie się dało, doganialiśmy kolejnych uczestników co dawało nam większą pewność,że na pewno idziemy zgodnie z mapą i punkt 2 jest coraz bliżej nas. Przeszliśmy dosyć spooooro drogi, gdy minęło nas z przeciwnej strony dwóch zbiegających panów, z trudniejszej kategorii, którzy uświadomili nas, że to był kolejny 'podstęp' i że droga którą idziemy wcale nie prowadzi do 2 pkt..
Jakże zgubna była ta nasza radość..nic bardziej mylnego..
Ehh.. szybka narada co robimy, przegląd mapy i w tył zwrot. Panowie mieli rację.. My zawróciliśmy z połowy drogi, ale ci co szybciej wyszli z lasu szukając 1 pkt musieli zawracać z całej trasy.
Z dwojga złego jakby nie patrzeć mieliśmy teraz lekką przewagę nad tymi, których jeszcze przed chwilą sami goniliśmy.
Trasa poprawiona, punkt 2 znaleziony. Najgorsze jest to, że idąc tamtędy za pierwszym razem, po prostu go minęliśmy a był praktycznie pod nosem..

Na punkcie 2, dostaliśmy pyszną lemoniadę, psy miały chwilę by odsapnąć i nabrać sił do dalszej drogi.
Mając w drużynie 2 mężczyzn i 2 psy (obydwa samce) ja jako jedyna kobieta w tej naszej drużynie, nie miałam innego wyjścia jak dalej ruszyć.
Duża część uczestników odpoczywała na 2 pkt, pijąc i jedząc, toteż panowie pozwolili mi się napić i w drogę!

Droga do punktu 3, nie była bardzo długa ( w porównaniu z poprzednimi), ale niestety była to istna Golgota.. stromy pion,wyłożony nierównymi kamieniami, MEGA wąska ścieżka w polu borówek, i znowu góra..
Na szczęście szło się tylko w jednym kierunku, więc tym razem nie mogliśmy się zgubić.
Docierając na punkt 3 zrozumiałam cenę tej trasy.., widok który otrzymaliśmy w zamian za te wszystkie trudy był bezcenny!!!
Mało tego ustaliliśmy krótką przerwę. Nie marnując czasu położyłam się na trawo-kamieniu,a zaraz za mną mój dzielny ale również padnięty pies.
Uzupełniliśmy płyny i szybko ruszyliśmy dalej, zostawiając sporą część uczestników.

Pocieszające w odnajdywaniu pkt 4 było to, że ciągle schodziliśmy/zbiegaliśmy na dół przez chłodny zacieniony las.
I tak szliśmy i biegliśmy i znowu szliśmy, a potem odzyskując biegliśmy po to by znowu iść i resztkami sił wyprzedzać dogonionych, tak samo padniętych konkurentów na potykanych na trasie.
Przy ostatnim punkcie, pomocy z dołu udzielił nam inny uczestnik, który ukończył już bieg, pokazując nam że 4 pkt jest ukryty, całkiem po prawej stronie polany, przez którą przebiegaliśmy ruszając zaraz po starcie. Ostatkiem sił,odbiliśmy chip na 4 punkcie i podreptaliśmy do mety.
Przez metę przebiegliśmy, a ja przekraczając ją pierwsze co zrobiłam to położyłam się na ziemi.
Na tych kamieniach. Pies do wody, wszyscy szczęśliwi. Satysfakcja z ukończonego biegu niedoopisania!!!!

Bieg ukończyliśmy w czasie : 3h:25min:53s
Trasa miała :10-15 km, a nam Endomondo pokazało,że w sumie z tym naszym błądzeniem zrobiliśmy ....20.30km!
Ja rozwaliłam obydwa buty ale cali i zdrowi ( z odciskami na nogach) dotarliśmy do mety, zajmując 8 miejsce,na 38 możliwych w naszej kategorii.


Z J. jestem tak samo dumna jak z mojego ukochanego psa, był to ich pierwszy dogtrekking i spisali się na medal!
Na trasie, ku mojemu zaskoczeniu dogadywaliśmy się na prawdę dobrze, było kilka lekkich maleńkim spięć, ale były one głównie spowodowane zmęczeniem i wyczerpaniem.

Po biegu zjedliśmy posiłek, odebraliśmy dyplomy, psy odpoczęły, my też się zregenerowaliśmy.Koło 17.00 pożegnaliśmy się z nowymi znajomymi i każdy rozjechał się w swoją stronę.

Dziś mam lekkie zakwasy, ale uczucie dumy i satysfakcji nadal pozostało. Po takim ogromnym wyczynie czuje się teraz dużo silniejsza psychicznie, bo taki bieg w bardzo dużym stopniu działa na psychikę i albo się poddasz, albo pójdziesz dalej.

Ja poszłam.
Dobranoc.


tak to mniej więcej wygląda:



  • awatar Lafrenze: Ale super ! takie oderwanie się od codziennego życia :) połączenie z naturą i swoim zwierzakiem. :)
  • awatar LaFey: Ale to super się wydaje !!:D JA też bym kiedyś tak chciała , widać ze J zalezy;)
  • awatar agi_style: Super zabawa! Przypominają mi się moje obozy survivalowe, gdzie błądzilismy w nocy po lasach z mapami :) Najpiękniejsze są takie momenty w życiu, gdzie robimy zupełnie coś innego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czas tak szybko ostatnio biegnie,że brakuje mi go nawet dla samej siebie..

Z J. jesteśmy na dobrej drodze Mi powoli ustępują wszelkie wątpliwości, a on nadal podtrzymuje chęć ratowania naszego związku i bierze udział ze mną i moim psem w zawodach dogtrekkingowych, które są już w sobotę! (aaaa stresik! ) nagrody są super.. w zeszłym roku miałam 3 miejsce
Bardzo to doceniam bo wiem ile go to będzie kosztowało w sensie psychicznym i fizycznym..

Poza tym wszystko jak na razie ok. W szkole robi się coraz ciężej ale byle do przodu..
Jutro do pracy.. heh


Dobranoc
  • awatar Lafrenze: Pozytywna iskierka błysnęła gdzieś w ciemnym lesie. ;D Powodzenia kochana ! Oby wszystko wam się udało :)
  • awatar agi_style: To dobrze, że jednak się układa :) Czasem trzeba przewrócić wszystko do góry nogami, żeby zaskoczyło :)
  • awatar Nieszczęśliwy Muminek.♥: Trzymam kciuki :3 Dobranoc :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj nie pojawiła się notka i czuje się winna wyjaśnienie, bo każdego dnia konsekwentnie miałam pisać co się dzieje w moim życiu i wnętrzu..przechodząc przez okrez : Bez niego : Dzień ..

Niedziela.

Rano poszłam do Kościoła, później do pracy, następnie na wybory i do domu.
W domu zjadłam obiad, pograłam z bratem w jakieś gry i tak jakoś zeszło.. wtedy napisał na fb. jak zawsze niby o niczym, tak sobie neutralnie.. od słowa do słowa w końcu spytał czy możemy się wieczorem zobaczyć, pojechać gdzieś,by w spokoju móc porozmawiać.

Z początku nie bardzo podobał mi się ten pomysł, i próbowałam przekierować to spotkanie na rozmowę ale telefoniczną... itp
Koniec końców zgodziłam się z nim porozmawiać na osobności twarzą w twarz..

Od razu przystąpiłam do : Nie mam się w co ubrać..,poprawiłam makijaż, wyczesałam włosy w ostrego kucyka,jakie buty?!, nadal nie mam się w co ubrać.. eh.
Po doprowadzeniu się do stanu takiego na jakim mi zależało, czyli : Teraz patrz, co straciłeś. Pojechaliśmy coś zjeść.

Po drodze usłyszałam wiele komplementów, ale to nic w porównaniu z wyrazem jego twarzy gdy mnie zobaczył, sposobem w jaki na mnie zerkał podczas jazdy i dumy gdy wchodziliśmy do restauracji.

Tym razem nie chciałam udawać i postawiłam na szczerość, jednak nie wysuwałam się od razu ze wszystkim co mam do powiedzenia. Pozwoliłam mu się wygadać, bo teoretycznie to on był na straconej pozycji i delikatnie palił mu się grunt pod nogami.

Nie dało się ukryć,że byłam trochę zestresowana, on też. Mieliśmy uczucie jakbyśmy byli na 1 randce.. ale szczerze sobie porozmawialiśmy na tyle na ile było to możliwe w tejże restauracji.

O wrażenia nie musicie pytać, bo słyszałam dokładnie to co chciałam ( bez wymuszenia). Skorupka pękła. Dało się.

Słowa słowami, ale to i tak deklaracje bez pokrycia, o czym nie omieszkałam mu powiedzieć.

Później pojechaliśmy na małą wycieczkę w urocze miejsce, gdzie można było swobodnie porozmawiać i tu właśnie ta jego skorupka posypała się w drobny mak.

Nie wiem jak to się stało, ale osiągnęłam dokładnie to na czym mi zależało, uświadomił sobie wiele rzeczy i tak - cierpiał strasznie.
Powiedział mi że dobrze wie, że drugiej takiej jak ja nie znajdzie, że trafił mu się taki skarb, a on to stracił.
Twierdził że zabiła go rutyna..ta jego praca, ciągle jest za granicą, ciągle w biegu , nie przespane noce, w dzień zbyt mało czasu, sto telefonów.. Myślę że ma rację bo faktycznie było to dobijające również dla mnie.. na szczęście to ost mies. w tej pracy i oby zmierzało ku lepszemu..

Wstępnie chce biec ze mną w sobotę na zawodach..to dopiero gest z jego strony..wie ile to dla mnie znaczy i że niezbyt za tym przepada, ale już tyle razy o tym mówił.. do środy ma dać znać czy dostanie wolne.

Chce żebym wróciła, żebyśmy spróbowali ale już tak na zawsze, a ja ..? A ja ..

Przecież tego chciałam, właśnie tego.. a ja odżyłam, i stanęłam na nogi, dostałam satysfakcje że cierpi tak jak i ja cierpiałam i teraz nie wiem czego chce..
Mam go na wyciągnięcie ręki, na jedno moje słowo, a jednak nie wypowiedziałam tego słowa.
Chciałam do końca być szczera więc nie zdeklarowałam się jeszcze odnośnie decyzji.. poprosiłam o jeszcze trochę czasu,żeby to szło swoim rytmem i że coś się ułoży jakkolwiek by było..


Nie chce mu robić złudnej nadziei, ale nie poznaje siebie.. Teraz nagle widzę to czego nie widziałam bo miałam oczy łzami zalane, teraz słyszę to czego nie słyszałam bo miałam słuchawki na uszach..i niby chce ale tak do końca nie jestem jakoś o tym przekonana..
Oczywiście nadal go kocham, tylko coś we mnie albo pękło, albo to może chwilowe złudzenie.. za dużo wolności?..


 

 
"Jeśli coś kochasz- puść to wolno. Jeśli wróci, jest twoje, jeśli nie- nigdy twoje nie było" P.Coehlo

zaczyna się sprawdzać.. Puściłam, zaczyna wracać.. będzie moje?..


Jest dobrze!. Skorupka pęka..
Czyli jednak to prawda, tak dziewczyny cierpią od razu, a z każdym kolejnym dniem radzą sobie coraz lepiej. Natomiast Panowie w pierwszych dniach korzystają z wolności, zupełne NEMO ,a czym więcej dni mija uświadamiają sobie co tak na prawdę stracili i cierpią.
Potwierdzone autentycznie

Gadaliśmy wczoraj do 3 nad ranem i chyba za całe 3 lata naszego związku nie usłyszałam tylu pięknych i ważnych słów jak wczorajszej nocy..
Chce zacząć od nowa,tylko ze mną takie wspomnienia, przeżycia, żałuje, tęskni,marzy o dziecku..

Wszystko dzieje się dokładnie tak jak tego chciałam!
Magiczny pinger który spełnia marzenia heh co nie napiszę to nast. dnia dokładnie tak się dzieje.. Hmm a może by tak w toto lotka jeszcze jakąś fajną sumke wygrać

Trzymam go jeszcze na dystans, niech nie myśli że powie kilka czułych słów, a ja rozłoże ramiona i przyjmę go na dzień dobry. Nie, nie, jeszcze za wcześnie.
Poza tym sama się sobie dziwie ale nie płaczę już więc chyba najgorsze momenty mam już za sobą. Kręgosłup moralny coraz silniejszy i całkiem dobrze sobie radzę, mało tego dosyć dobrze się czuję w obecnej sytuacji.

Nie zapomniałam o nim, ani nie przestałam go kochać ale mój mózg chyba powkładał odpowiednie uczucia do właściwych 'szafek' i jest porządek. Upragniona stabilizacja. Teraz trzeba utrzymać ten stan i płynąć na tej fali.



Jutro idę do pracy ale na szczęście tylko na max 2h.. ogarnąć co trzeba i wracam

Za tydz. zawody, później egzaminy w szkole, pozdawać i wolneee przynajmniej od zajęć.

Pozytywnie nastrojona wykorzystam ten stan i idę odsypiać tą zarwaną noc..

Zdaje się na los.
  • awatar Nikki from Wonderland: @agi_style: Racja..;p dlatego staram się nie ekscytować za bardzo, ale przyznam że sprawia mi to duuuużą satysfakcje, że teraz ja jestem górą.. ;)
  • awatar agi_style: Pytanie czy jest to poukladanie uczuć czy po prostu czujesz się lepiej przez to, że on się odezwał ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czyżby to już tydzień odkąd poprosiłam o niekontaktowanie się?
Gdyby nie liczyć tych 'imprez okolicznościowych' na które wcześniej potwierdziliśmy że przyjdziemy to dziś w sumie mija mies. odkąd oznajmiłam mu o mojej decyzji..
Czyli to już mies. jak nie jesteśmy razem..?
Eh..

Ogólnie jest ok. Pisaliśmy dziś. No ja nie wytrzymałam.. albo nie. Po prostu pojawiła się okazja do porozmawiania, i skorzystałam.
Dobrze się stało bo nadal wiem że tęskni. Przyznał że czasem ze mną było mu źle gdy go wkurzałam, ale beze mnie jest jeszcze gorzej.
Cieszę się.
Dziś znów pojawiła się ta myśl że bez niego.. że z kimś innym?.. została chwile dłużej niż ostatnio ale i tak to na razie tylko przebłyski..

Wczoraj nie dotrzymałam słowa. Płakałam. (mało powiedziane że płakałam..) Późno w nocy złapał mnie jakiś straszny dołek więc dobiłam się piosenkami..

Może to i niegrzeczne, ale chciałabym żeby złapała go taka tęsknota, a raczej żeby sobie uświadomił że lepszej nie znajdzie (bo nie znajdzie) i żeby mnie prosił żebym do niego wróciła..
Wiem że kilka z tych rzeczy już sobie zaczyna uświadamiać.. Rozmowa z kolegą owszem ale to nie ta sama rozmowa co ze mną, tej której mu brakuje, kolega mu rzuci : olej to, a to nie takie wsparcie jakiego potrzebuje, wraca z pracy i właściwie nie ma po co ani do kogo.. oby tak dalej.
Tylko ja muszę sobie znaleźć więcej zajęć albo jakiś inny obiekt westchnień, tylko wiem że to nie będzie to bo to za szybko by było.. a nie chce nikogo zranić. /wiem jak to jest../

Jutro sobota..hmm.. kilka planów mam. On ma wolne.
No zobaczymy jak to będzie.

Powiem Wam że ta sytuacja daje dużo dobrego..niech doceni pewne rzeczy które miał i stracił.. a mi podnosi się poziom własnej wartości.



Pamiętaj Ty też jesteś wyjątkowa.
 

 
Kolejny udany dzień.
Udany bo zawalony od rana do wieczora i dzięki temu nie mam czasu na myślenie.

Rano pobudka o 6:20, później pobiegłam do pracy i zerwałam się z niej godzinkę wcześniej by zaliczyć wizytę u kosmetyczki W domu szybki prysznic, obiad i chwila na zieloną herbatę. Potem pojechałam na zajęcia do szkoły, z której też zerwałam się wcześniej by mieć więcej czasu na zakupy, na które umówiłam się z siostrą.

W galerii standardowo zaczęłam od kawy z McD. i ruszyłyśmy na sklepy. Niestety propozycje modowe w żaden sposób do mnie nie przemawiały, chyba nie moja epoka.. Wszystkie ubrania są do siebie strasznie podobne w jakieś zdziwaczałe wzory które nijak pasowałyby do reszty mojej garderoby.. a i materiał z których były zrobione łudząco przypomina mi ...firanki..
Jedno co wiem na pewno to to, że to nie mój styl..

Nadzieja pojawiła się w butach. 1 para ale moje
Sandałki na koturnie, więc mam się z czego cieszyć.

Wróciłam do domu stosunkowo niedawno, więc zachwilę kąpiel i odsypiam braki.

Od wczoraj nie płaczę.. Wytrzymam. Może jest już lepiej? nie wiem boje się poczuć pewniej żeby nie uderzyło z podwójną siłą, nagle i z ukrycia, więc ostrożnie obchodzę się z jakimikolwiek wnioskami i odczuciami, bo może to chwilowe i złudne.

W wolnych chwilach przeglądam jeszcze nasze zdj., otwierając portfel nadal tam jest.. myślę o nim i ciągle boli ale pcham dni do przodu bo tylko czas mi pomoże..

Dziś przez setną sekundy pojawiła mi się maleńka myśl, że może jednak bez niego.. że z kimś innym..
I znikła.

Może i za kilka dni, tygodni, mies. zmieni się mój cel, który postawiłam w notce niżej, kto wie..


Poza tym miałam miłą sytuację, bo dowiedziałam się że podobam się pewnemu chłopakowi, nie znam go osobiście, więc nie mogę nic powiedzieć ale podrywał mnie dziś ;P co było bardzo fajne, bo dawno nie miałam tego uczucia niby nic ale sprawiło,że uśmiech pojawił się na mojej twarzy.

weekend coraz bliżej.. boje się że znowu będzie to samo.. muszę coś dla siebie wymyślić na te wolne dni..
Chcę pojechać na imprezę, bo przeczuwam że J. też może tam być i chciałabym zobaczyć jego minę..

Momentami jestem strasznie rozdarta, albo to po prostu przychodzi na wieczór..taki rytuał?
Przez dzień wszystko jest w miarę ok, a później mam wrażenie jakby to był pierwszy dzień po rozstaniu i chce mnie rozerwać od środka.. płakać czy wytrzymać? uśmiechać się na siłę czy krzyczeć i drzeć zdjęcia ale co to da?.. w końcu i tak wybuchnie bo będzie tego za dużo.. już zaczyna się nie mieścić.. Brakuje sił..

"Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą", więc dam rade, poradzę sobie z tym wszystkim i wszystko poukładam..
Stanę na nogi.. Muszę.
  • awatar Nikki from Wonderland: @Little.Girl.: Dokładnie.. najgorzej jest z tymi myślami "co by bylo gdyby.." - łatwo można się wkręcić.. Puściłam wolno.. czy wróci? zobaczymy.. Mówią że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.. ;) Dziękuje :**
  • awatar Little.Girl.: Najważniejsze to właśnie znaleźć sobie jakieś zajęcie i nie myśleć o tym co się wydarzyło i co można zrobić, żeby było lepiej. Ani nie myśleć w kategoriach "a co by było gdyby...?" Jeśli jest to miłość naprawdę silna i prawdziwa, to wróci do Ciebie szybciej niż się tego spodziewasz :) Życzę, aby było tak, jak tego chcesz ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(Ciekawa jestem ile dni będzie trwał ten mój cykl : Bez niego : Dzień ...)

Muszę Wam powiedzieć,że dzisiaj była kolej dnia typu :motywacja, więc łez jako tako dziś nie było i postaram się aby taki bilans utrzymać już do końca dnia.

Dzień : Motywacja, a to chyba za sprawą nieoczekiwanego zwrotu akcji..

Wczoraj w nocy dostałam od niego smsa.. Lekka niczego nie zapowiadająca wiadomość, która była jakimś początkiem do pociągnięcia konwersacji..
Sms w typie że fajnie spędziliśmy ten dzień,że jednak można się dogadać.. /uśmiechy i te sprawy/
Stawiając sobie za cel,że już nie będę oszukiwać, odpisałam, że też uważam ten dzień za miło spędzony, nie wliczając może tej przykrej sytuacji z umową.

W odpowiedzi dowiedziałam się,że zawsze lubi moje towarzystwo bez względu na sytuację.. i nawet gdy go czymś wkurzę, to w głębi duszy i tak pała do mnie ogromnym uczuciem..
Odesłałam mu krótką treść, niezobowiązującą. Taką neutralną ale miłą.
(Nie byłam gotowa na taką rozmowę i nie wiedziałam co tak na prawdę się dzieje, ani co mądrego na tą sytuacje odpisać,kiedy emocje miałam takie jakie miałam. Chciałam żeby to było spokojne, by za wcześnie się nie ekscytować.)

Punktem kulminacyjnym był kolejny sms od niego, w którym napisał że : Myśli o mnie 24h dzień w dzień, dziś, wczoraj, jutro.. i że raczej zawsze tak będzie, że ciągle mnie pragnie i kocha.
Że szczerze jest mu bardzo ciężko beze mnie, a najbardziej brakuje mu naszych rozmów, wsparcia i ogólnego poczucia że przy nim jestem..

Po tym smsie dosłownie opadła mi szczęka..
Moje modły zostały chyba w końcu wysłuchane i mojemu niedozłamania J. zaczęła chyba pękać ta twarda skorupa..
Też za mną tęskni i też cierpi, co ewidentnie dał mi do zrozumienia..

Wiem że to jeszcze nic wielkiego, bo to tylko kilka chwytliwych smsów, ale uwierzcie mi jak na niego to jest już bardzo dobry znak ku lepszemu.. i oby dalej rozwijał się w tym kierunku.

Powiem Wam szczerze,że bardzo mnie to uskrzydliło, dało trochę większą nadzieję, ale przede wszystkim, mam ....dziką satysfakcję,że w końcu go ruszyło!

Dziś z egzaminu z socjologii dostałam 5 wiec, to kolejny powód do radości, a jutro wybieram się na większe zakupy

Wiecie co, myślałam o tym wszystkim w nocy i muszę to wszystko poukładać. Mianowicie pierwsze co, to muszę stawiać sobie jasne i konkretne cele do zrealizowania, a następnie konsekwentnie do nich dążyć.

Tak jak zaczęłam skupiać się na sobie, na swoich potrzebach, tak samo muszę sprecyzować co właściwie chce osiągnąć.

Moim celem jest : Stworzenie zdrowego i szczerego związku z moim uświadomionym już co do ważności priorytetów J. oparty na wzajemnej miłości i przyjaźni. Dojrzały i z happy endem taki już forever..


Czas pokaże, co będzie dalej, tęsknota nie mija i uczucie też nie. Nadal wierzę w Niego.

Wierzę w Nas..
Chwilo trwaj...
  • awatar Lafrenze: No i to jest jak miód na moje oczy ! :) Oby tak dalej ! Jednak faceci to nie takie kreatury jest dla nich nadzieja. A miłość nigdy nie stoi na straconej pozycji. Wierzę w Was i trzymam mocno kciuki, żeby wszystko się ułożyło. P.S gratuluję 5 !!! :*
  • awatar LaFey: Oby się obudził życzę Ci tego:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś jest chyba mój emocjonalnie najgorszy dzień..
Boże a zapowiadało się tak dobrze!
Moja cała uwaga skupiona na dzisiejszym egzaminie, emocje utemperowane do maksimum możliwości jak na 4 dzień, odkurzam sobie w domu aż tu nagle telefon.. odebrałam automatycznie, bo przy odkurzaniu zawsze mam słuchawki w uszach i muzykę na max. więc nie wiedziałam kto dzwoni.. słysząc jego głos roztrzęsłam się jak nigdy, tak bardzo się go nie spodziewałam, choć zawsze marze o tym żeby zadzwonił..i akurat wtedy gdy najmniej się tego spodziewałam, słyszę właśnie jego..

Zadzwonił po to by powiedzieć mi, że chce iść razem ze mną rozwiązać tą umowę. Z początku nie chciałam się zgodzić (Tak dokładnie, silna niezależna kobieta -dam radę) na koniec jednak się zgodziłam i umówiliśmy się że przyjedzie po mnie koło godz. 13, a potem odwiezie mnie na zajęcia do szkoły..

Bałam się straaasznie, ale i nie mogłam się doczekać żeby go zobaczyć.. Najgorsze było to, że zgadzając się na to by towarzyszył mi w tym przykrym wydarzeniu, wiedziałam że zapłacę ogromną cenę... no i racja..

Pierwsze wrażenie
- na zewnątrz : Luźne,lecz z lekkim dystansem "cześć" i udawanie że jego obecność nie robi na mnie wielkiego wrażenia.
- wewnątrz : Każda część mnie krzyczała przeraźliwie jak bardzo za nim tęsknie, każda część mojego ciała rwała się by go przytulić, pocałować i już więcej nie wypuścić..

Cenę tej zgody, płaciłam od pierwszej sekundy którą spędzaliśmy razem..

W samochodzie rozmowa na rozeznanie i pierwsze oswojenie,bezpieczny temat, czyli : Pogoda.


Samo rozwiązanie umowy polegało na roztarganiu umowy przez panią manager i w momencie jak darła umowę i mówiła jak to jej szkoda, roztargało się też moje serce..
Z ogromnym trudem powstrzymałam się od napływających łez. Nie wykrztusiłam ani słowa z siebie. Na do widzenia rzuciłam wymuszony uśmiech i wyszłam jak najszybciej się tylko dało..

Po drodze spytał mnie czy spadł mi kamień z serca?
Na co ja odpowiedziałam, że tak, oczywiście ogromny (dziwie się że z takim talentem aktorskim nie dostałam jeszcze żadnej głównej roli w hollywoodzkim filmie..)
Zadając mu to samo pytanie, w odpowiedzi usłyszałam że ma mieszane uczucia.. zażartował z ironią,że przynajmniej nie będę musiała żyć z kimś tak wrednym jak on (czy coś w tym rodzaju) Poprosiłam go byśmy nie rozmawiali już na ten temat..

Swoją drogą zaskoczyło mnie, z jaką szczerością to wszystko mówił.. mnie na tą szczerość nie było stać niestety.. K...a czego ja się bałam! raz chcę postawić na jedną kartę, innym razem znowu gram jakąś cnotkę co to ma swoje durne zasady, bo przeczytała 100 poradników typu : "Dlaczego mężczyźni wolą zołzy".. a teraz siedzę i ryczę..!
!!!!!!!!!


Do zajęć miałam jeszcze 30 min, więc zgodziłam się pojechać z nim do sklepu budowlanego, miał tam parę rzeczy sprawdzić. (Remontuje 'nasze' mieszkanko.. to w którym już wymyśliłam cały wystrój, łącznie z łóżeczkiem dla dziecka i kącikiem dla psa.. )

W sklepie w biurze, czekając na wycenę siedzieliśmy sobie na 1 krześle.. i wiecie jak to jest. Kolana się stykają, chcąc nie chcąc delikatnie się o siebie opieramy..
Nie wspomnę już o tym jak to na mnie działa, po tak długiej rozłące.. strasznie brakuje mi bliskości.. tej cielesnej to już całkiem.
Było cudnie, śmialiśmy się do siebie, patrzyliśmy w oczy, nawet na żarty się nam zebrało.. W głowie jednak słyszałam za każdym razem jakby alarm sygnalizujący :"Nie ciesz się, za chwilę się to skończy i będziesz długo płacić za te kilka chwil szczęścia"..

Do szkoły oczywiście się spóźniłam, po drodze modliłam się żeby były jak największe korki żebym mogła przez te parę sekund więcej mieć go na dłużej przy sobie.. Wysiadając podziękował mi że pojechałam z nim.. popatrzył mi w oczy z taką miłością, chciał mnie pocałować.. a ja zmieszana (też tego chciałam, ale alarm, cena, łzy.. wiedziałam że będzie jeszcze gorzej jeżeli to zrobie.. ) Posłał mi buziaka, a ja dziękując Bogu za resztkę sił, rzuciłam złamane "pa", zamknęłam drzwi samochodu i odwróciłam się idąc do szkoły..

W tym momencie złamałam się. Rozwaliło się we mnie wszystko co tylko mogło..
Ogarnęłam się i poszłam na zajęcia.
Jak pewnie można się domyśleć, kompletnie nie mam pojęcia o czym były dzisiejsze zajęcia.. a egzamin.. cóż..
Po zajęciach, pierwsze co zrobiłam to szukałam wzrokiem jego samochodu na parkingu.. tak strasznie chciałam go tam zobaczyć.. by tak jak zawsze czekał tam na mnie. Nie było nikogo..

Wiem, że gdybym miała szanse cofnąć czas to postąpiłabym dokładnie tak samo.. może poza tym udawaniem że nic mnie nie rusza i jestem silna..

Napisał mi niedawno smsa jak mi poszedł egzamin..
ja mam nadzieję,że jakimś cudem nie wprost wyciągne go z domu,żebyśmy mogli się spotkać..

Boże jak ja za nim tęsknie..! (
Wmawiam sobie że świat się na nim nie kończy, ale wiem że nigdy nikogo już tak nie pokocham jak jego.. włożyłam w tą miłość całą siebie i wszystko co tylko się da..

Kochanie gdybyś tylko mógł to przeczytać..(

Więcej nie dam rady dziś napisać..
  • awatar Lafrenze: Jakie to życie jest okrutne kiedy myślisz, że osiągnęłaś wszystko coś musi pęknąć i się zepsuć. Mężczyźni to kretyni mimo, że nie potrafimy bez nich żyć skazał bym ich na tortury i męczarnie, bo oni z natury są debilami. Nie udawaj silnej! Płacz, szlochaj, gryź, kop w końcu przejdzie. A kiedy to wszystko minie może pojawi się inna miłość może nie lepsza ale wystarczająca dla Twojego serca :) Jestem z Tobą ! Połowę wczorajszego wieczoru myślałam o Tobie i zdziwiło mnie to jaką siłę mają nasze wpisy.
  • awatar LaFey: Musisz się podnieść głowę i go unikać a będzie tylko lepiej.... narazie będzie ciezko
  • awatar Nikki from Wonderland: @agi_style: Wiem, niestety masz tę cholerną racje.. Musze przeczekać ten moment aż opadną emocje i wróci racjonalne myślenie..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
To już 3 dzień jak nie mamy ze sobą kontaktu, a 8 dzień jak się nie widzieliśmy..

Jutro idę rozwiązać umowę o salę weselną..Eh.. a miało być tak pięknie..


Dziś mój dzień minął błyskawicznie i dobrze.
Rano źle się czułam.. znowu 'poranne mdłości' heh spokojnie, to tylko wirus. Atakuje wszystkich dookoła i teraz przyszedł i do mnie. Na szczęście starczyło mi sił na ćwiczenia pośladków;p Smutek to jedno ale fajny tyłek zawsze trzeba mieć!

Wyszłam dziś wcześniej z domu,żebym mogła pobuszować po sklepach i kilka fajnych rzeczy udało mi się upolować
W pracy wyrobiłam się dziwnie szybko z tym całym chaosem, i szczerze mówiąc nie wiedziałam co jeszcze robić przez pozostały czas.
Po pracy poszłam się poopalać, witaminy D nigdy dość
W domu zjadłam obiad i wzięłam się za koszenie trawy, jakieś małe porządki, spacer z psami, kąpiel i OTO JESTEM i szczerze to padam z nóg.. ale to dobrze może w końcu lepiej będzie mi się dzisiaj spało.

Mimo iż to bardzo trudne, to starałam się o nim nie myśleć przez 24h i w jakimś tam % się udało, zawsze to już jakiś mały sukces.

Jutro egzamin w szkole.. eh zaczyna się. Trzymajcie kciuki.

Nastrój taki sobie, tragedii (jeszcze) nie ma.

Muszę stanąć na nogi.. muszę.

Bez końca..
  • awatar Nikki from Wonderland: @agi_style: Dziękuje, uwierz że nie jest to łatwe i czasem nawet sama siebie oszukuję, ale póki działa to jest ok. Każde słowa wsparcia mają dla mnie niesamowitą wagę i dają motywację by nie leżeć na dnie, tylko wstawać i wstawać za każdym razem.. Dzięki.
  • awatar agi_style: Jestem pod wrazeniem, że masz tak przykrą sytuację, a tak świetnie sobie radzisz! Mam nadzieję, że dosyć szybko uporasz się z tym wszystkim i znajdziesz tego właściwego na swej drodze. Będę Cię obserwowała. Ściskam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moje życie emocjonalne przypomina teraz raczej jakąś chora sinusoidę..
Raz doły sięgające najciemniejszych zakątków,później przypływ motywacji, wiary, po to bym za kilka godz znów mogła tonąć w morzu łez..

Rano pobiegłam do Kościoła,zjadłam obiad i jakoś minęło pierwsze pół dnia. W drugiej połowie zostałam sama w domu... i by nie dać się zjeść smutkowi włączyłam na cały głos kanał muzyczny i zaczęłam...tańczyć i śpiewać jak szalona. Tak mi się to spodobało, że rozpoczęłam prywatny casting do You can dance'a połączony z mottami i ćwiczeniami Ewy Chodakowskiej, a wszystko po to żeby zagłuszyć ten pieroński ból, który teraz czuje pisząc tą notkę..
Dla (złudnej)poprawy humoru zamówiłam sobie spodnie i bluze, a i jutro przed pracą planuje podskoczyć do kilku sklepów..

Jedyna mądra jak mi się wydaje decyzja, to taka że musze cały czas być czymś zajęta, żebym tyle o nim nie myślała.. Całe szczęście, że jutro już zaczyna się kolejny tydz. : praca,szkoła,dentysta, jakieś durne małe plany.. dobre i co.. łapie się czegokolwiek.

Dziś w Kościele.. /tak wiem... / wspominałam nasze zaręczyny.. te wszystkie chwile dookoła gdy mi się oświadczał, słowa, gesty,reakcje..

Serce nadal krwawi, rozum błądzi w głuchej ślepocie,
nadal coraz gorzej..

Marzę żeby się upić i żeby na chwilę wszystko znikło..tak żebym chociaż mogła złapać oddech..
Niesamowita jest siła miłości jaką go darze.. Kocham go tak bardzo jak bardzo mnie to teraz boli..
Zresztą całe życie idzie za mną motto że : JAK KOCHAM TO NA 100% I JAK NIENAWIDZĘ TO TEŻ NIESTETY NA 100%..

Ehh.. nie mam siły znowu.. co ja bym dała żeby znów móc się do niego przytulić, poczuć jego zapach, delikatne pocałunki w czoło,leżeć w ciszy i po prostu ze sobą być. Tak po prostu..

Dbajcie o swoją miłość i nie obrażajcie się na swoich facetów, nie warto marnować czasu na durne kłótnie. A jak już będzie się wam cisło na język wszystko co najgorsze , to mówcie im na głos za co ich kochacie..
 

 
Bez niego : Dzień I

Po wczorajszej telefonicznej nocnej rozmowie powiedziałam mu, że będzie lepiej jak nie będziemy się kontaktować, bo zbyt dużo mnie to kosztuje, poza tym jak ma się dowiedzieć czy to ja jestem tą..jedyną? skoro miał ze mną stały kontakt..
Trzeba użyć drastyczniejszych środków.. i każdego dnia modle się żeby nam się udało.. żeby poukładał co trzeba na właściwym miejscu i na przód z tym życiem.


Rano jakoś poszło.. zajęłam się sprzątaniem więc czas leciał, ale przychodzą takie chwile, jak ta, że już nie mam siły.. Zawsze te pierwsze dni po rozstaniu są najgorsze, ale z każdym nast. tygodniem będzie..nie, nie - MUSI być co raz lepiej.


Tak strasznie go kocham!,a jednak nie możemy być razem nie moge się zgodzić na takie 'podejście do życia' jakie ma.. co się z nim stało?!.. (
Zgasł ten wesoły i czarujący chłopak, w którym tak szalenie się zakochałam..Zgasła ta radość życia,spędzania każdej chwili razem, tych durnych wygłupów po których w nocy miałam czkawkę..

Miłość nie zgasła.

Ale czy będzie miała tyle siły by to unieść i posklejać jeszcze raz..?

Błagam niech ten smutek już zniknie, niech już będzie dobrze.. chce tego ślubu, chce wspólnego życia, tak bardzo tego chce, a wszystko teraz idzie w drugą stronę..

Tak wiem, to ja podjęłam decyzje o rozstaniu, ale zrobiłam to właśnie po to by Nas uratować... .. . żeby się opamiętał, co jest w życiu NA PRAWDĘ WAŻNE.., a raczej kto..
  • awatar Lafrenze: Czytając to wszystko nie mogę uwierzyć jak to się stało. . .Żadne słowa, które napiszę nie zaleczą Twoich ran ale życzę Ci aby wszystko skończyło się happy endem. Masz racje nic nie dzieje się bez przyczyny :)Jak to mówią puść wolno jak wróci to znaczy, że prawdziwie kocha.Pozwól życiu toczyć się dalej, dbaj o siebie i bądź egoistą, należy Ci się ! Koniecznie informuj co u Ciebie słychać !! :) :*:*
  • awatar Nikki from Wonderland: @Mysterious lady: Dziękuje, mam nadzieję że prędzej czy później wszystko się wreszcie ułoży..
  • awatar Mysterious lady: Jakie smutne... współczuję tego jak się teraz czujesz. Doskonale wiem jakie to okropne uczucie... Dobrze zrobiłaś... i mam nadzieję że ta decyzja się opłaci.. że się opamięta i zrozumie że to Ty jesteś najważniejsza i że chce z Tobą spędzić resztę życia... tego Ci życzę z całego serca!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wracam,znikam,wracam znikam.. już tak chyba zawsze będzie ;P

Nowy rok i co? Light side : mój ślub (podobno ), przeprowadzka, i Bóg wie co jeszcze

Dark side : cała reszta.

Jestem właśnie w trakcie nauki do jutrzejszych dwóch egzaminów z florystyki... ( Co mnie podkusiło żeby na to iść?!)
Byle do czerwca..

Tyle ambitnych planów jak zawsze, million pomysłów, a jak zwykle nigdy nie mam na nic czasu.. każdy ma po 24h na dobe a mi zawsze jakoś go brakuje.. zwłaszcza gdy śpię..

Biegam z psami, to dobry początek, no już prawie miesiąc ^^, 0 - przeczytanych książek, z 30 oglądniętych filmów, pracy wciąż brak

Mój Miś ciężko pracuje a mi jak zwykle nic sie nie chce i jeszcze sobie narzekam.. heh.

Złota rada na dziś? : 20 przysiadów i 40 pajacyków dziennie na prawdę działa.

Głowa do góry, przeżyjemy.


Buty zawsze poprawią nastrój <3
  • awatar Lafrenze: Już tak często się tutaj nie siedzi ale raz na jakiś czas ma się ochotę wejść i zobaczyć co u wszystkich słychać :) Ślub ! *_* Świetne wiadomości :D Gratuluję ! Florystyka fajna sprawa kiedyś chciałam isc na kurs ale jakoś nie wypaliło. Glowa do góry i oby tak dalej ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie ma to jak optymistyczne podejście do jutrzejszego dnia. 12 godzin w pracy a 16 na nogach!!!!!
W piątek też pobudka o 6 rano, bo mam 10 godzin pracy, a żeby tego było mało w sobotę też się nie wyśpię bo k.... pracuje! (6h)
Mój dzisiejszy wolny dzień minął tak szybko że nawet nie zauważyłam kiedy! ;\\
A było już tak pięknie, miało nie być załamek..

I NEED A REST!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj zawiozłam papiery na studia, egzamin prawie za 2 tyg i na tym koniec stresujących wiadomości.

W końcu powrócił mój serial ("Pierwsza miłość" jedyny jaki oglądam i chociaż tak mogę sobie troche poprawić nastrój.

W pracy podwyżki jak nie było, tak nie ma. Słuch o niej zaginął albo ją ktoś uprowadził..
Byle by wytrzymać te 5 dni w sumie i RZUCAM TĘ ROBOTĘ! hah.
Ciekawe czy tak samo będzie fajnie jak mi braknie gotówki pod koniec mies. ..... a kupować potrafię bez końca (czyt. stan konta wyczyszczony do zera)

Za co ja kupię moją suknie ślubną?! ehh heh

Kompletnie nic mi się nie chce.. najchętniej nie wychodziłabym z domu, spod koca przez pół jesieni i pół zimy. Kakao, książka lub film i jestem w raju!



 

 
Jestem. Dziś czuje się dużo lepiej niż notkę temu.
Kilka przemyśleń więcej, decyzje które wiszą mi nad głową, które skutecznie odwlekam ile się da.
Lecz wiem że ten 'dzień' nadejdzie, heh powinnam zmienić imię i nazwisko na - pani "Za pięć dwunasta" )
Dobrze że mam jeszcze w sobie jakieś pokłady wytrzymałości oraz ludzi którzy mnie wspierają. Za co z całego serca im dziękuje.

1 września. Po całości czuję nadchodzącą jesień, bo trzęse się jak galaretka.

Chciałam się pochwalić że zaczęłam proces : oszczędzania. Heh ciekawe jak długo wytrzymam. Podejrzewam że do momentu aż kolejna para szpilek powie do mnie -"mamo!" , przecież ich nie osierocę hehe to chyba nałóg.

Już nastawiam mojego przyszłego męża że zajmę większą część "garderoby ze snów"
I tak poszłam na duuuży kompromis pozwalając mu w ogóle trzymać swoje rzeczy w dwóch ewentualnie 3 półkach ;P

Moja złota rada : Na bolący ząb (tak jak mnie dziś, gdy dentysta nie przyjmuje w niedzielę)

* Bolący ząb przepłukaj odrobiną wódki.
będzie deko szczypało ale efekt, gwarantowany. uczucie ulgi bezcenne.

P.S pamiętajcie że płukamy ząb/y wódką, lecz jej nie spożywamy [nie dziś ;p ]


Wrzucam kilka marzeń koniecznie podświetlana!


 

 
Czyżby wielki come back?

Po 255 dniach powracam. Cała i zdrowa. Z nowym bagażem, ranami i radościami.

Tyle się działo.. a jednak wciąż jestem tam gdzie zawsze byłam.

Zaręczyłam się. Tak. i tak - nie skończyłam jeszcze 21 lat.

Strasznie błądze. Momentami wydaje mi się że to co mam, wystarczy mi by żyć.. lecz nie tak jak bym tego chciała.

Nie wiem nawet czy znam siebie.

Czasem czuje się jakbym kręciła się na karuzeli, z której nie mogę zejść.

Wystarczy, że zmienisz piosenkę na pozytywny klimat i wszystko wokół co Cię otacza, chce byś była bezpieczna, stabilna - chyba tego zawsze chcemy (prawdopodobnie zaraz po miłości) wszystko się wiąże.
Odnoszę wrażenie, że moje ręce świadomie wręcz z czystą premedytacją nie włączają takich piosenek które pomogły by mi zmienić stan w jakim się obecnie znajduję(czyt. przydołowana) na całkiem przeciwny..

Kiedy ja wreszcie zejdę z tych chmur..???

Mam nadzieje, że już zostanę i z każdym dniem będę poznawać nową cząstkę siebie..
 

 
Notka na szybkiego zanim pójdę na kawę z przyjaciółką,a potem do pracy.

Wczoraj byłam na baaardzo długich zakupach w Bonarce i ogólnie jestem zadowolona z zakupów. Jedno czego nie mogę sobie wybaczyć że nie zdecydowałam się kupić cudownej czapki z daszkiem - tally weijl... i nad tym rozpaczam do teraz.. ale moze jeszcze będzie jak pojadę nast. razem..


Mniejsza z tym, zainspirowana : Mademoiselle Anne kupiłam to : i to. (Nie mogę się doczekać kiedy zaczne je czytać ^^
  • awatar Lafrenze: Tez tak mam najpierw nie kupie a później żałuję :D Co do powrotu to ja nigdzie nie odeszłam. Tylko wiesz nie mam zbytnio czasu ani czasami tez siły pisać. Klasa maturalna jest najgorszym okresem ! Marze już o końcu czerwca gdzie będę mogla powiedzieć, ze już koniec stresu. :) A co u Ciebie słychać ? ;>
  • awatar Mademoiselle Anne: hyhyh te książki Cię mogą zgorszyć :* :D
  • awatar Katee Jones: Ja przeczytalam wszystkie 3 :) milej lektury x napisz co sadzisz po pierwszej czesci x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No tak.. ^^ Heh dzisiaj mnie natchnęło żeby o tym napisać...

Problem który mnie 'wnerwia' to elektryzujące się włosy. Istny koszmar.
Mam cienkie włosy ale dosyć dużo ich jest, niestety non stop się elektryzują przez co wyglądam hmm.. dosyć nieporadnie. Co za tym idzie, gdy dotknę się czegoś metalowego, wody, bądź kogoś innego - kopie mnie prąd. A włosów i tak nie da się 'ujarzmić'.
Wiem że teraz jest taki okres, inne powietrze, swetry itp ale mnie niestety dotyka to nawet w lecie, przy każdym rozczesywaniu włosów itp.

Zastanawiam się też czy problem nie leży w tym, że moja prostownica może jest już zbyt zużyta no nie wiem.
Stosowałam już różne pomysły typu jedwab, maseczki na włosy ale niestety nic to nie dało.

Będę wdzięczna jeżeli ktoś podzieli się swoim doświadczeniem

Miłego wieczoru^^


W-Nika
  • awatar Mademoiselle Anne: ojej nie wiem co Ci doradzic :( moje wlosy zimną strasznie się elektryzują od swetrów i czapek. Więc często je związuję. Ale złotej rady na to nie mam :(
  • awatar Bravel: Fajny wpisik :D Fajny obrazek :P Życzę Ci powodzenia z włosami :]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wciąż przed zmianami..
Znowu mam mnóstwo energii na jakieś małe szaleństwa ^^

Muszę Wam powiedzieć że wczoraj mój J. przeszedł samego siebie...
Nie poznaje go heh ^^ Tydzień temu dostałam od niego świeżutką płytę Ch. Aguilery, którą uwielbiam, a wczoraj ..... hah dostałam wielgachny plakat z filmu na którym byliśmy w kinie, o którym tak sobie gdzieś tam marzyłam ale nie przypuszczałabym, że stanie na głowie żeby mi go podarować..
To było takie urocze, jestem niesamowicie dumna z niego
Dobrze wie że jestem gadżeciarą i takie coś sprawia mi ogromną przyjemność.

Teraz moja kolej żeby go czymś porządnie zaskoczyć.. Problem tylko w tym że jakoś nie mam zbyt wielu pomysłów.. Ratunku!



Wrzucam kilka propozycji włosowych, które rozważam : dodam że mam ciemno brązowe oczy i karnacje taką sobie chyba lekko bladą, a włosy me są cienkie i ciągle się elektryzują..;/ Pojęcia nie mam na które zaryzykować no i jeszcze kwestia grzywki bądź czegos innego co by mnie odmienilo Pomóżcie..
  • awatar Bravel: Moim skromnym zdaniem pierwsze albo przedostatnie :D
  • awatar Mademoiselle Anne: studiuję w Krakowie, a więc i tu mieszkam, a na większosc weekendów wracam do siebie. a Ty skad jestes?
  • awatar Mademoiselle Anne: to grzywka na bok moglaby Ci pasowac:) wiesz, ja sobie zawsze tak tlumacze ze jak cos to sie zapusci, podepnie albo obetnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Wrzucam bo uwielbiam.

Kolejne olśnienie.. ścinam włosy. A co tam raz się żyje.. zawsze jestem taka poukładana to niech chociaż teraz coś się dzieje szalonego kolor też chyba zmienie.

Jak będe wyglądac okropnie to wejde na bloga zeby sie tu wypłakać

Miłego wieczoru
  • awatar Bravel: Miłego miłego Fana piosenka choć nie w moim stylu :D
  • awatar Mademoiselle Anne: to kochana, prawie czas na zmiany!:) jak szaleć to teraz;) ja próbowałam różnych kolorów, ale najlepiej czuję się w jasnym blondzie. a swój kolor mam taki nijaki-taki 'mysi' blond ;/
  • awatar Mademoiselle Anne: a jaki masz swój naturalny kolor włosów? ja staram się zapuszczać od dwóch lat
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Heh no tak.. Za każdym razem kiedy się 'zbiorę' mówię sobie że będę regularnie prowadzić tego mini bloga.Tak, nigdy się to nie sprawdza..
Te dni są takie krótkie że zwyczajnie nie ma na to czasu..lub zwyczajnie jest go szkoda na spędzanie przed kompem, kiedy można zrobić tyle wspaniałych rzeczy (niekoniecznie w pojedynkę )

Tak więc od dzisiaj zmieniam swoje postępowanie ^^
Już nie będę obiecywać sobie regularnie prowadzonego mini bloga. Od dziś ustalam że notki będą, ale raz na jakiś czas. W takie dni jak dzisiaj. Kiedy zima przychodzi wielkimi krokami na moich oczach, kiedy jego przy mnie nie ma, gdy wszystko mam już 'zrobione' i mogę w końcu siąść na luzie, spokojnie przy blasku mojej ulubionej świeczki i w zupełnej harmonii skupić się nad tym co właściwie chcę tutaj napisać.

A chcę napisać wiele..

Na początek zaserwuje Wam kilka pozytywnych informacji

I. Mam nową pracę, w której ludzie są całkiem fajni (jak na razie )

II. 'Walczę' z bpd razem z moją panią psycholog
i powoli wychodzimy na prostą. Choć wydaje mi się że największy wkład w poprawę mojego nastroju ma mój J. Za co z całego serca mu dziękuje i jestem pełna podziwu że już tak długo ze mną wytrzymuje .. Dziękuje Kochanie ;*

III.Studia... tak, tak mój koszmar. A jednak.. małymi kroczkami podejmuje odważne decyzje i o dziwo całkiem dobrze sobie radzę jak dotąd. Na razie tylko kurs ang. mam w planach zacząć a w przyszłym roku iść na te studia i je w końcu skończyć

(Teraz mam to wszystko dla kogo robić ♥ )


Z ogólniejszych rzeczy.
Wszystko się jakoś układa. Nie mogę narzekać z resztą nie mam na co. Było kilka porażek w moim życiu ale one tylko wzmocniły mnie psychicznie oraz mentalnie.
Zaczynam być z siebie dumna
Heh pięknie sobie dzisiaj słodzę.. ^^

Z J. jestem szczęśliwa jak nigdy wcześniej. Bywają jakieś małe ścinki między nami ale są one tak nie groźne, że aż śmieszne.
Non stop się wygłupiamy, jak jakieś dzieciaki .. Ale to jest takie cudowne Życzę tego każdej/każdemu z Was.
Wspaniale czuć się przy kimś aż tak swobodnie. To niesamowite i nie do opisania A jednak możliwe i spotkało to właśnie mnie..
Doceniam każdą sekundę z nim spędzoną, bo zazwyczaj robi się to ,gdy już coś stracimy. Dlatego nie traćcie czasu na kłótnie, czy jakieś bezsensowne obrażanie się.. To bez sensu.

Ostatnio tak nas wzięło że non stop mówimy o ślubie, oświadczynach, budowie domu itp.
Obydwoje mówimy to przez żarty, bądź przekomarzanie się ale obydwoje również wiemy że to wszystko stanie się rzeczywiste w odpowiednim czasie.
Moje zaufanie do niego wynosi więcej liczb niż gwiazd na niebie.
Da się.

Weekend niestety osobno.. ja wolne- on praca..

Mówię jak totalnie zakochana ale taka jest prawda..;p Będę musiała kończyć już to przesłodzone pisanie bo nikt pewnie nie ma ochoty czytać tego mojego 'love-bredzenia'
Biorę się za chwilę za porządkowania naszych zdj. bo tyle ich się nazbierało że już najwyższy czas je jakoś poukładać

Na koniec powiem Wam że życie jest cholernie trudne, dziwne i nie zrozumiałe. Wszystkim rządzi przypadek? - Być może. Problemy są i będą ale jeżeli przechodzi się przez nie z kimś takim kto jest całym Twoim światem, to nie ma siły żeby się poddać. I tego Wam właśnie życzę.


Ja sobie jeszcze zaserwuje moją zbawienną zieloną herbatę, ciepły koc i dobry film na wieczór



xXx~Nikki From Wonderland~xXX
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chwilę mnie nie ma a tu takie zmiany..
Hmm trochę dziwnie to wygląda..- ta strona główna ale pewnie niedługo się przyzwyczaję.

Jest noc.Lekko po 23 a ja nie śpię.. nie mogę spać to raz, dwa - czekam aż minie granicę i do mnie zadzwoni..^^

Czuję się w miarę dobrze.. ale z moim pogranicznym zaburzeniem wahanie nastroju niczym ogrodowa huśtawka jest normalne.. tzn powinno ale czasem nie mogę tego zrozumieć..I szczerze mówiąc wkurza mnie że w sekundę (bądź pod wpływem nostalgicznej piosenki) robię się smutnaicznymi..;/ i muszę się "leczyć" energicznymi nutami, kolorami itp na co wcale juz nie mam ochoty.....

Myślałam nad pios. dla Was żeby tu jakąś wrzucić ale jest ich tak wiele o tak różnych stylach/klimatach ze nie jestem chyba w stanie wybrac tej jednej


Czuje ze jutro bd problem ze wstaniem....
Dokończę tę notkę next time.

P.S. Będę wdzięczna za małą pożyczkę dobrej energii..

Słodkich snów.
 

 
Krótki opis dnia, tak dla wyrzucenia emocji.
Od rana boli mnie głowa, nie jakoś tragicznie ale w pracy którą mam daje się to odczuć podwójnie. (Krzyczące dzieciaki, muzyka itd)
'Nauczona' wczorajszym doświadczeniem ubrałam dziś sukienkę.. Pogoda jednak robi mi na złość i marznę z zimna szczególnie w moje biedne stópki!
Jeszcze tylko 2,5 h..........
Mam nadzieję że J. po mnie przyjedzie.. ^^ ...zamarznę!



Zawsze byłam pewnego rodzaju 'szaloną ' ekolożką dbającą o naturę, zwierzęta jak i o zdrowy tryb życia. Chciałam nawet rozwinąć te tematy na bloogu.. kto wie?

Dzisiaj jednak moim odkryciem była/jest: joga, medytacja, wewnętrzna równowaga ducha i ciała i wszystko co się wokół tego kręci.
Na razie się 'zagłębiam' w to wszystko i delikatnie wprowadzam.

Dodatkowo miałam nastrój na muzykoterapie i tak też uczyniłam Muzyka relaksacyjna, uspokajająca ( w mojej pracy jest jak zbawienny deszcz w kraju dotkniętym suszą.. )


Staram się polepszać swoje życie na tyle ile jestem w stanie i utrzymywać ten stan już w miarę regularnie.
Żyć zgodnie ze sobą i całym światem wokół (choć to nie jest zbyt proste)

Rozwinę to bardziej przy następnej okazji. Teraz kończę te notkę bo lada chwila przyjedzie J. i potowarzyszy mi jeszcze ten pozostały do końca pracy czas.
  • awatar Bravel: To supcio :D
  • awatar Cataleya: wlasnie najchetniej bym poszla na zakupy, ale nawet nie mam pieniedzy :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O rety chwile mnie tu nie było.. Wszystko przez to że nie chciało mnie zalogować. A tu dzisiaj proszę, wszystko działa ^^

Hmm z nowości..?
Właściwie to jakie to są te nowości.. Na weselu byłam, - całkiem ok. we wrześniu następne.
Są 'wakacje' a ja czuje że mam jeszcze mniej czasu, wszędzie gonią mnie terminy, ciągle jakieś nowe problemy i non stop czuje że żyje w stresie.

Tak bardzo bym chciała się uwolnić od tego wszystkiego. To jest niesamowicie przytłaczające, bpd też niestety nie śpi heh
Jedyny luksus na jaki mogę sobie pozwolić to wieczorny spacer do lasu z moimi psami. Dobre i to, skoro działa tak przyjemnie uspokajająco.
A miało być tak pięknie Mazury vs Egipt z J. a tu masz..

Żeby trochę odreagować rzuciłam się w maraton imprez. Impreza za imprezą. Ale to też na niewiele się zdało. Teraz koniec.
Zobaczymy co to będzie..

Z tego 'wszystkiego' bardzo schudłam i powiem wam że kusi mnie jeszcze i jeszcze bo miny i słowa koleżanek są bezcenne. A jednak mi się udało. Sama oczywiście też jestem zadowolona
Największe podziękowania muszę chyba jednak skierować do moich psów bo to tylko dzięki nim zmuszałam się do codziennych spacerów/biegania po lesie i trzymania się określonych zasad

Chcecie schudnąć? - Kupcie psa ^^


Mój największy 'demotywator' który nie pozwala mi spać każdej nocy - to co zrobić w końcu ze swoim życiem. Nie powiem że bpd nieźle utrudnia mi podjęcie jakiejkolwiek decyzji, a zaraz potem przychodzi kolejna porcja problemów i tak to się ciągnie a czas niestety ucieka..terminy również.


Jednakże nie można się dołować i może naskrobię jeszcze jedną notkę, bardziej pozytywną. Wszystkie 'drzazgi' wyrzuciłam w tej więc czas na tę lepszą
  • awatar Awariatka: ...zależy jakie zmiejsce znajdzie się do pływania ;) my zanlazłyśmy sobie takie odosobnione mniejsce, gdzie chodzi mało osób więc było spoko ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam sukienkę!!

Urwałam się z pracy i poszłam na początek z moją koleżanką, widziałam ją już wtedy ale było mało czasu więc wróciłam do pracy. Kilka godz. później urwałam się znowu z pracy i poszłam z J., przymierzyłam ją ale nie byłam pewna czy na wesele jest ok..Nie chce się już (heh no właśnie - już ), więc nie chce się już rzucać w oczy.
J. oczywiście nie ma nic przeciwko takiej sukience - ....faceci.
Skończyło się na tym, że znowu sie urwałam z pracy i poszłam z siostrą. Siostra zatwierdziła,i ją kupiłam

Niebieska oczywiście..a raczej ciemna niebieska, krótka 'koktajlówka' ale z tyłu ma 'ogon' z takiego delikatnego materiału. Jak bd miec zdj. to możliwe że wrzucę


Najlepsze jest to, że okropnie mi się nie chce iść na to wesele... Heh.
 

 
Wracając do poprzedniej notki, to faktycznie nadszedł ten lepszy dzień.
Sobotni wieczór spędziliśmy razem.Było b. miło lubię takie wieczory i uwielbiam z nim rozmawiać.. a on uwielbia mnie poznawać..tak wady też. Ostatnio przez moje głupkowate bpd zrobiło się krucho.. ale przynajmniej wie mniej więcej na czym to polega. W niedziele pojechałam się smażyć nad jezioro z 'rodziną' (siostra, brat, kolega-brat, kolezanka-siostra)4 osoby i udało się że mój J. przyjechał na dosłownie 30 min. (no bo praca) ale cieszę się że przyjechał wtedy.
2 dni temu byliśmy w kinie i o 23 pojechaliśmy do McDonald'a


Z mniej przyjemnych rzeczy.. :
Jutro idę do szpitala po wyniki badań.. i okażę się wszystko..
Prawdopodobnie mam nową koleżankę - Anemia, oraz uszkodzony przewód pokarmowy. Brzuch (żołądek)boli mnie już od 2 tyg. ...;/

W sobotę idziemy na wesele, a ja dalej NIE MAM SUKIENKI... jutro ostatni dzwonek.
Dziś kolega ciachał mi włoski ^^ w mojej pracy a dokładnie w łazience heh super mnie obciął i oprócz mnie obciął jeszcze moją siostre i brata (oczywiście genialnie, bo jest świetnym fryzjerem

Jedyne co mnie martwi to moj napad myślowy bpd..
Psuje się przez to wiem.. i szlak mnie trafia..
Nie mogę nic na to poradzić, bo jak z nim o tym rozmawiam, to widzę że moje słowa go bardzo dotykają i zmuszają do przemyśleń.
Ostatnio jak pojechałam z nim na 'wycieczkę' (był w trasie) to musiałam sie odwrócić i ściemniać bo miałam łzy w oczach..

Jest taki dobry..cudowny, wspaniały, romantyczny..Obiecuje mi milion razy że mnie nie skrzywdzi, a ja nie mogę odpowiedzieć tym samym..
Znam siebie.
Nie chcę tego spieprzyć ani go zranić.. ale to jest tak realne, jak to, że jutro bd świecić słońce..

Widzę że on się tego boi.
Pieprzone BPD!!!
Jak J. jest przy mnie to napadają mnie myśli żebym mu życia nie spieprzyła i uciekła teraz, póki nie mamy jeszcze b. długiego stażu. Uciekła i go zostawiła tak jak robiłam to do tej pory...

A gdy go przy mnie nie ma to cholernie tęsknie, a potem pojawia się 'żarówka' żebym go zostawiła tak jak to opisałam wyżej.
Tak źle i tak niedobrze.. męczy mnie to..
Szukam pomocy ale to nie takie proste.
Chciałabym się pozbyć bpd, tych myśli, tego bólu..

Wciąż zadaje mi pytania, na które odpowiedzi unikam jak ognia.
Wiem że będe musiała mu powiedzieć.
Nie chcę być złym człowiekiem. ;|

Niewiem co to będzie.. zobaczymy.. żeby tylko na weselu mnie nie złapało..

A tymczasem łapcie naszą nutkę Moją i J. (mój jest ref. oczywiście, J. przejął zwrotki ^^ )
Miłej nocki i dnia. zmykam bo J. zaraz będzie już w Polsce i do mnie zadzwoni.
A od jutra do nd ma wolne ^^ więc oby tylko moje bpd zniknęło na ten czas chociaż..





Buziaki ;* Nikki from Wonderland
 

 
Tak dosłownie. Czas biegnie b. szybko wtedy co nie trzeba i na odwrót..

Wczoraj w nocy myślałam że umrę.. Wymiotowałam całą noc i mordowało mnie jak nigdy..;/ a na drugi dzień (czyli dzisiaj) trzeba było iść do pracy.
Dzieciaki z dwóch grup, które przyjmowałam były okropnie niegrzeczne, dodając do tego mój biedny poturbowany żołądek, fakt że J. jest znowu za granicą = najgorszy dzień w tym mies.

Niestety to nie był koniec złych 'niespodzianek'... Na domiar złego moi faworyci na Euro (Niemcy), którym kibicuje już od dziecka, właśnie odpadli z półfinału..
No pięknie.. nic tylko iść spać i czekać na nowy [ i miejmy nadzieję] lepszy dzień.
I tak też właśnie zrobię.


*Podobno po burzy zawsze świeci słońce..
  • awatar Cataleya: Jutrzejszy dzień na pewno bedzie lepszy. ktos kiedys powiedzial, ze "nie mozna zawsze przegrywac" :) wiec jutro wygrasz :) czasem sa zle dni,ale moze wlasnie dlatego zebysmy doceniali te dobre??:> spij dobrze i buziak na dobry dzien :***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
26.06.2012r.

Zawsze mam problem jak zacząć każdą notkę, no ale w końcu trzeba jakoś ruszyć

Wtorek.
Mojego J. znowu nie ma, więc jestem skazana jeszcze te kilka dni przecierpieć w samotności..
Nie mogę się doczekać kiedy pójdziemy na to wesele, bo bd mogli spędzić cały dzień ze sobą
Problem tylko w tym, że w ogóle nie mam pomysłu na siebie. W przyszłym tyg jadę kupić sukienkę i oby była taka która nie dość, że mi się podoba to jeszcze cudownie leży, a nie tylko : "dobrze w niej wyglądam".

Pod koniec tego tyg. przyjeżdża moja koleżanka..z Rosji cały rok się nie widziałyśmy, więc oczekiwanie na jej przyjazd dłuży mi się jeszcze bardziej niż na przyjazd J.

W końcu sobie poszalejemy,nagadamy no i co najważniejsze dowiem się kiedy i gdzie odbędzie się jej ślub.


Z innych ciekawostek, to zastanawiam się czy nie wprowadzić do mojego bloga jakichś zmian lub rozszerzyć go o nowe tematy. Nie tylko dotyczące tego co się dzieje w moim życiu, wnętrzu.
Bardzo lubię gotować różne "nowe" dania, którymi inspiruje się m.in z you tube'a (?)i może wrzucę kilka prostych sposobów na wyczarowanie coś pysznego
Oprócz tego staram się prowadzić (w miarę na ile mogę sobie pozwolić) ekologiczny tryb życia, więc kto wie czy i takie wpiso-rady też się kiedyś pojawią.


Głównym powodem założenia bloga było właśnie to by sobie pomóc.
Pomysł zrodził się po tym, jak oglądnęłam genialny film pt. " Przerwana lekcja muzyki", który gorąco polecam. Jest to dosyć psychologiczny film. Dzięki niemu trochę się odnalazłam i chciałam sprawdzić czy pisanie wszystkiego co duszę w sobie mi też pomoże.

Zaczęłam od kartki, i na prawdę działa.Na blogu nie mogłam się jeszcze dostatecznie otworzyć, więc pisałam o bardziej przyziemnych, mniej 'ciężkich' sprawach.

Mam okropnie ciężki charakter(może to też przez bpd) ale nie jestem zbyt wylewna w okazywaniu uczuć. Potrafię udawać, gdy ktoś mnie rani, że wcale tego nie czuje i tak jest na prawdę.Dopiero za jakiś czas odczuje skutki.

Jednak od zawsze byłam pogodna i radosna, pełna energii, tak jak dzisiaj.
Słuchawki, muzyka i jestem prze szczęśliwa

Wszystko zależy od dnia, humoru, samopoczucia.

Ruszam w poszukiwaniu nowych pomysłów na siebie i na bloga. ^^



Miłego dnia kochane;*
  • awatar Cataleya: ja tez mam takie krasnulodki! i w dodatku przychodzą bardzo często :D życzę powodzenia w sprzątaniu, Tobie tez sie uda! :D pozdrawiam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
20.06 2012r.

Kolejny słoneczny dzień rozpoczął się na dobre.
Codzienny rytuał został odprawiony i rozpoczęłam następny dzień w pracy.

W końcu nadeszło upragnione słońce i upalne dni, na które tak czekałam
Wraz z (prawie już) latem nadeszło do mnie coś jeszcze, o czym wspominałam w notce poniżej

Jak dotąd wszystko układa się tak jak powinno, choć wiadomo, że zawsze tak nie będzie i jakieś drobne sprzeczki są nieuniknione.
Od tego wszystkiego jakiejś przemiany chyba doznałam..
Cieszę się na prawdę z każdego dnia i z każdej chwili którą możemy razem spędzić, choć nie ma ich za wiele. Byle by tylko nie było gorzej, jak to mówią.

Korzystając z tego że mam chwilę wolnego w pracy, nadrabiam zaległości. Ostatnim czasem nie byłam na komp. dosyć długo.. sporadycznie na 5-10min.
Brak czasu niestety.

Wczoraj rzuciłam się w wir zakupów. Baaaardzo przyjemne uczucie - Polecam^^

Jedyne czego nie polecam to patrzeć na drugi dzień w zawartość portfela.. Ale warto było.

Wakacje coraz bliżej, ciekawe jak to w tym roku będzie

Z takich przyziemnych rzeczy, chciałam się pochwalić że schudłam i to dosyć mocno. A najlepsze jest to że nic specjalnego nie robiłam. Praca,dom, obowiązki, spacery z psami, praca, praca ciągle w biegu i tak jakoś ograniczałam jedzenie aż w końcu przestałam czuć głód. Teraz tylko trzeba utrzymać formę^^

Co do bpd.. czasem daje w kość. On jeszcze nie wie. Tzn wie coś tam mniej więcej ale tak wprost nie powiedziałam.
Bpd nie bierze się z powietrza.. Dzieciństwo odbiło mi swój ślad którego skutki odczuwam do dziś.
Jestem jednak zadowolona z siebie bo robię postępy i radzę sobie (i przede wszystkim chce sobie radzić)z tym, bo przecież mam dla kogo.
To nie jest tak, że mam pretensje do całego świata , o to, że to właśnie mnie się przytrafiło. Może właśnie dzięki takim doświadczeniom jestem teraz lepszym człowiekiem. O wiele bardziej silniejsza, odporniejsza. Każdy z nas ma jakieś swoje przeżycia. Mnie trafiły się takie a nie inne i nic już tego nie zmieni. Mimo iż czasem są zgrzyty to jednak bardzo kocham swoją rodzinę, bez niej nie wyobrażam sobie życia.


Zauważyłam że odkąd jesteśmy razem z J. moja niezależność i mój chłód został nieźle nagięty.
Chyba zastosował wobec mnie jakąś resocjalizację uczuciową
Mam nadzieje że nie stanę się jakąś przesłodzoną w środku osobą, ale powiem wam, że to też jest baaardzo miłe uczucie które również polecam. I gwarantuje że nic na siłę. To samo spadnie jak grom z jasnego nieba.

Miłego dnia Kochane ;*
 

 
"Aleś Ty cholero piękna." - Uwielbiam mojego chłopaka ^^ ;D +1000 000 do wszystkiego

Heh powróciłam do świata żywych
Piszę tak na szybkiego..

Hmm w końcu to się stało. Znalazłam moje szczęście.. a raczej to ono znalazło mnie



Tego bloga założyłam po to by mi pomagał. JAk ktoś wie co to jest bpd (czyli typ borderline) to zrozumie po co był mi blog.Mam jeszcze wiele 'sekretów\tajemnic' o których jeszcze nie jestem gotowa tutaj pisać.
Samemu nie jest łatwo na tym świecie, chociaż przez dłuugi czas uparcie zaprzeczałam tej teorii.Wmawiałam sobie że tak jest lepiej ale "wszystko ma swoje plusy i minusy".
Ciesze się że stało się tak, jak się stało
Jest jeszcze mnóstwo rzeczy które mogłabym tu napisać ale napiszę tylko to że jestem szczęśliwa Pomimo tego iż bpd próbuje mi to czasem popsuć.

Nie wiem co się dzieje, ale jest fajnie

i..... okropnie za nim tęsknie <taka jego praca>

Oby ten stan trwał jak najdłużej.



J. ;* ♥
  • awatar Lafrenze: BPD znam moja przyjaciółka go ma. Czasami jej to przeszkadza mi ani troszkę. No i w końcu jedna z nas znalazłaś miłość :D Bardzo się ciesze, ze w końcu dopadło Cie szczęście. Mam nadzieje, ze to nie spowoduje usunięcia bloga. Dziele się z nami swoim życiem. :) Zycze Ci aby ten stan trwał wiecznie i z każdym dniem rosła miłość :):D
  • awatar NORMALTEENAGER *_* - świruska ♥: zapraszam do zarejestowania się na stronie http://shinybox.pl/?ref=ad1d870 a otrzymasz darmowe kosmetyki. Więcej informacji na moim blogu. Jakieś pytania, pisz śmiało. Odpowiem jak najszybciej :) Pozdrawiam :):)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 







Poradzę sobie.
  • awatar Lafrenze: Ten świat jest tak wielki i dziwny ze trudno się w nim odnaleźć. Ja przynajmniej tego nie umiem. Chciała bym być silniejsza. Ale zawsze każdego wieczoru myślę sobie ze nowy dnień przyniesie nowe lepsze chwile. Niestety nigdy to nie następuje. Badz silna i walcz o swoje. A dopniesz w końcu swego. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jakas okropna deprecha mi sie wdarła.. /zwalczam - ulegam/ ..


...POLEGŁA
  • awatar Pasionatka*-*: fajny blog i ;( za to okropna deprechę zapraszam do mnie
  • awatar Lafrenze: Uszy do gory ! ! Zjedz lody czekoladowe i idz na spacer. Mi to zawsze pomaga (:
  • awatar I'm like a drug.: Oo dziękuje . ! : 3 Przyda się . Moje zdrowie coś jest w nie najlepszym porządku . Może to przez to ta ' depresja ' . ach .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Tak mnie jakoś naszło żeby to dodać..
(humor od godz. 16:20 = ;|) może przejdzie..
  • awatar wampirek . <3: Nowy wpis :) Zapraszam gorąco ;**
  • awatar Lafrenze: Przysłowie 'wszyscy faceci są tacy sami ' jest w 99,9 % prawdziwe. Ma taki sam problem. Moja rodzina śmieje się że zostanę starą panną jak ta dalej pójdzie. No cóż wolę to niż wziąć takiego cwaniaka.
  • awatar Lafrenze: U mnie jeszcze takiego zwiastunu nie było. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
O tak zdecydowanie.. Przez to gadam głupoty(jak w notce poniżej,tej o przeszłości) i przejmuje się pierdołami(również jak w notce poniżej również w tej o przeszłości)

Ja sobie kurde wyczaruje to słońce!

Mam niepohamowaną ochotę na zakupy..na wiosne, na lato, na shorty, na leżenie i na to cholerne SŁOŃCE!
Całe życie jest mi zimno, zawsze śpię w skarpetkach, ręcę mam sine z zimna i uwierzcie że WIECZNIE jest mi zimno.. więc chociaż w lecie chciałabym się trochę zagrzać..
W tamtym roku zdarzyło się kilka (dosłownie) dni, że w lecie nie spałam w skarpetkach..

Hmm co poza tym? - Jutro mam głupkowaty dzień w pracy..Nie dość że 10h, to jeszcze od 15-18 będę musiała jakoś szczególnie przetrwać.. No i w niedziele 8h też w pracy..

Z przyjemności jakie mnie ostatnio spotkały.. to wczoraj kupiłam sobie żelowy zegarek. Biało -różowy, bo jak dobrze zrozumiałam niebieskiego chyba nie było.

Ogólnie rzecz biorąc moje życie to jeden wielki BAŁAGAN którego nie umiem posprzątać, a jakiekolwiek próby doprowadzenia go do ładu przypominają Syzyfową pracę..

To chyba tyle pozytywnych myśli na dzisiaj o.O
Lekko poddenerwowana żeby nie używać niecenzuralnych słów, życzę Wam miłych(bądź lepszych niż moje) dni Kochane^^
  • awatar Lafrenze: Bądź silna ! Słońce na pewno do Ciebie dotrze u mnie jest od dwóch dni. Więc, mogę Ci trochę przesłać. (: Też należę do tych zmarzlaków. Mam nadzieję, że te wakacje będą gorące. :D
  • awatar wampirek . <3: święte ;)) :* Okej zapamietam to ! ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak to się stało wczoraj. Nie wiem czy jest sens o tym pisać, ale jestem jakaś rozdarta.
Walczę.

Wczoraj przeszłość powiedziała mi "dzień dobry".
Ten z notki o 'rozliczeniu' pojawił się wczoraj..
Mało z krzesła nie spadłam.
Kompletnie nie wiedziałam jak sie zachować.. Zaskoczył mnie bardziej niż ktokolwiek - Myślałam że już wyjechał..

Nie był sam, 2 facetów do towarzystwa żeby się poczuł pewniej.
Roztrzęsły mi się nogi i ręce. Kurde przecież już tak świetnie mi szło!

Pogadaliśmy chwile, i z mojego punktu widzenia było trochę sztywno.Później udawałam wielce zajętą i w końcu poszli..

Wiem że musze być silna i poradzę sobie.. Muszę. Tylko jak niechcący spojrzałam w te oczy..to wszystko widziałam jak na odkrytej karcie. Wszystko to co było kiedyś.
Te głupkowate oczy F*CK! ;|

Cholera weź się Nikki ogarnij!

Heh a śmiałam się z Rihanny że wraca do Ch.Browna po tym co jej zrobił, a tu proszę.. heh złamał serce a ja jeszcze się przejmuje tym wczorajszym spotakniem..

Mówię sobie walcz, jesteś mądrzejsza o to doświadzcenie, złamał Ci serce więc nie popełnij drugi raz tego samego błędu.. pokaż mu co stracił i że nie ma po co wracać ( I tego się muszę trzymać)

Tylko tym że znowu się pojawił, to jakby podciął mi trochę skrzydła.

Cholera wytrzymam!


To:


Przeciw temu:

i temu : ♥ ^^